Wyprawa w czerwcu 2007 roku na „DZIKIE POLA - UKRAINA”
Wycieczkę zorganizował i poprowadził przewodnik turystyki górskiej Koła PTTK
PPU ZA przy HTS - Jan NALEPKA.
Materiały na stronę internetową przekazali: Franek JANIK i Robert SZYNAL.
PLAN WYCIECZKI:
23 czerwca: Lwów – kopiec Unii Lubelskiej - Krzemieniec (kwatery w polskich domach).
24 czerwca: Krzemieniec: Góra Królowej Bony, ruiny zamku, kościół Św. Stanisława, muzeum Słowackiego, Poczajów – sanktuarium (ukraińska Częstochowa), Podkamień – ruiny kościoła i klasztoru, Pomnik konnicy Budionnego, Beresteczko – pole bitwy, Dubno.
25 czerwca: Wiśniowiec – pałac i cerkiew, Zbaraż – zamek, Tarnopol – zwiedzanie miasta, Trembowla – ruiny zamku, Miodobory – rezerwat geologiczny, Husiatyń – zwiedzanie miasta, Kamieniec Podolski – nocleg u Polaków.
26 czerwca: Kamieniec Podolski – zwiedzanie miasta i twierdzy, Chocim – zamek, Okopy Świętej Trójcy – ruiny, Dźwiniaczka – cudowne źródło, Krzywcze – jaskinia kryształowa, Zaleszczyki – panorama miasta.
27 czerwca: Skała Podolska – ruiny zamku, Czortków – kościół, Buczacz – zwiedzanie miasta, Jazłowiec – ruiny kościoła, zamku i pałacu, Rakowiec – ruiny zamku, Kołomyja – muzeum pisanek, Worochta – nocleg w turbazie.
28 czerwca: Wyjazd do Ilczy (11 osób), marszrutka do Dzembroni, trasa górska: Dzembronia – Uchaty Kamień – przełęcz pod Popem Iwanem – Rebra – Jeziorko Niesamowite – Zaroślak. W sumie 29 km!
29 czerwca: Wyjazd marszrutką (6 osób) do Tatarowa, następnie Jasinii.
Trasa górska w paśmie Świdowca: Jasinia – Drahobrat.
Pozostali odpoczywali po morderczej trasie z dnia poprzedniego, robiąc zakupy na jarmarku w Worochcie, oraz spacerując po okolicach. Wieczorem odbyło się imieninowe ognisko Halinki, Mariana i Janka.
30 czerwca: Powrót do kraju.
DZIKIE POLA 2007 !!! |
|
Boczarska Dorota Borowiecka Grażyna Borowiecki Bogumił Chorabik Tytus Danecki Marek Fxxxxx Joanna Groblicka Jolanta Janik Franciszek Kierod Jerzy Kolanoś Halina |
Nalepka Jan Pawulski Krzysztof Rajchel Krystyna Rajchel Marian Richter Krystyna Siniewicz Elżbieta Szmida Bogdan Szynal Robert Wiącek Anna Zygmunt Adam |
Krystyna Rajchel:
W dniach 23-30 czerwca byliśmy na wycieczce krajoznawczej
zatytułowanej „Dzikie Pola”. Była to już nasza czwarta wyprawa na Ukrainę. W
ciągu tych ośmiu dni zwiedziliśmy wiele historycznych miejsc, chodziliśmy
śladami naszych przodków, podziwialiśmy pałace, zamki bądź ich ruiny, kościoły i
klasztory, mieszkaliśmy w domach naszych rodaków. Gdyby przyszło opisać
wszystko, co widzieliśmy, wszystkie nasze wrażenia to z pewnością zajęłoby to
kilkanaście stron. Dlatego przytoczę tylko najważniejsze punkty naszej wyprawy.
Pierwszego dnia wpadliśmy na godzinkę do Lwowa, aby popatrzeć na miasto z kopca
Unii Lubelskiej. W niedzielę podziwialiśmy ślady dawnej świetności Wołyńskich
Aten czyli Krzemieńca. Potem pojechaliśmy do Poczajowa, aby pokłonić się Matce
Bożej w maleńkiej ikonie i zwiedzić ufortyfikowany zespół kilku pięknych,
prawosławnych świątyń. Następnie ze smutkiem patrzyliśmy na zdewastowany kościół
i klasztor dominikanów w Podkamieniu. Tego dnia byliśmy jeszcze w: Olesku –
miejscu urodzin króla Jana III Sobieskiego, Beresteczku, gdzie rozegrała się
słynna bitwa i Dubnie. Trzeciego dnia wyruszyliśmy w kierunku Podola.
Zatrzymaliśmy się w Wiśniowcu, rodowej siedzibie Wiśniowieckich. Oglądaliśmy
piękny zespół pałacowy, który jest w remoncie i spacerowaliśmy po mocno
zaniedbanym parku, w którym miał ponoć przesiadywać H. Balzak, gdy jechał do
swojej ukochanej Eweliny Hańskiej. Następnie udaliśmy się do Zbaraża, którego
najważniejszym zabytkiem jest obronna forteca – dla wielu pokoleń Polaków symbol
zaciętej obrony. Zajrzeliśmy też do Tarnopola, Trembowli i Husiatynia. Późnym
wieczorem dotarliśmy do Kamieńca Podolskiego, najsłynniejszej twierdzy
Rzeczypospolitej. Od zwiedzania tego miasta zaczęliśmy następny dzień. Właściwie
cały stary Kamieniec to miasto muzeum. Leży ono na owalnym płaskowyżu, w pętli
utworzonej przez głęboki, skalisty wąwóz rzeki Smotrycz, co czyni z tego miejsca
istny cud natury. Zaczęliśmy nasz spacer od wizyty w polskiej katedrze Św.
Piotra i Pawła, która w czasie okupacji tureckiej zamieniona była w meczet. Z
tego okresu pozostał minaret, który nie został zburzony i na wieńczącym go
półksiężycu ustawiono w 1756 roku pozłacana figurę Madonny, która „błogosławi
miastu i krajowi”. Nasz spacer po Kamieńcu zakończyliśmy wizytą na zamku
usytuowanym na wąskim skalnym przesmyku. W ciągu stuleci twierdza kamieniecka
szczyciła się dumną nazwą „przedmurze chrześcijaństwa”. Zginął tu w 1672 roku
wraz z 500 obrońcami Jerzy Michał Wołodyjowski. Potem pojechaliśmy do Chocimia,
gdzie znajduje się kolejna obronna twierdza. Zamek stoi na skalnym cyplu
pomiędzy Dniestrem a jarem potoku, który do niego wpada. Historia zamku związana
jest z historią Mołdawii, Polski, Turcji i Rosji. Ta graniczna twierdza
przechodziła z rąk do rąk. W 1621 roku rozegrała się tu zwycięska walka w
obronie obozu warownego pod wodzą hetmana K. Chodkiewicza. Tego dnia byliśmy
jeszcze w Krzywczach, gdzie część z nas zwiedzała przy świecach Jaskinię
Kryształową. Potem pojechaliśmy do Zaleszczyk. W środę – 20 opuściliśmy
Kamieniec i udaliśmy się na Pokucie. Po drodze zatrzymaliśmy się w Skale
Podolskiej, jednym ze strategicznych miejsc dawnego Podola. Z warownego zamku
zbudowanego na cyplu stromej skały opadającej ku rzece Zbrucz, pozostały jedynie
malownicze ruiny. W drodze do Worochty zajrzeliśmy jeszcze do Buczacza i
Jazłowca. Godzinę spędziliśmy też w Kołomyi i zwiedziliśmy muzeum pisanki. Pod
wieczór dotarliśmy do Worochty i znanego nam z ubiegłego roku schroniska.
Rankiem stwierdziliśmy, że pod naszym domem noclegowym na maszcie obok flagi
Ukrainy znajduje się nasza, polska flaga! To było bardzo miłe zaskoczenie. Na
ten dzień była zaplanowana górska wycieczka. Podzieliliśmy się na dwie grupy.
Liczniejsza i bardziej sprawna udała się na prawie trzydziestokilometrową trasę
w Czarnohorze a druga z Zaroślaka na Howerlę (Marian zrealizował swoje marzenie)
a dwie osoby udały się nad Jezioro Niesamowite. Bardzo późnym wieczorem
wróciliśmy do Worochty, a następnego dnia część osób wybrała się w trasę górską
w paśmie Świdowca. Niestety deszcz zmusił ich do szybszego powrotu. Wieczorem
było ognisko, imieninowe życzenia dla Jasia, Halinki i Mariana oraz wspólne,
wesołe śpiewy. Następnego dnia wracaliśmy już do Polski. W moim odczuciu była to
wspaniała wycieczka. Przez cały czas była piękna słoneczna pogoda.
Przejechaliśmy ponad 2000 km. Podziwialiśmy rozległe pola, łąki z pasącymi się
stadami krów i koni, przepiękne przełomy rzek, malownicze pasma gór. Jadąc
naszym busem mijaliśmy skromne domy wśród drzew wiśni i orzecha włoskiego,
cmentarze z pomalowanymi na biało i niebiesko krzyżami, liczne stare i nowe
cerkwie. Na malownicze, wielobarwne ukwiecone i upojnie pachnące wzgórza
Miodoborów wjechaliśmy wozem konnym, co było mocno trzęsącą atrakcją. W piątek
byliśmy na targu w Worochcie, na którym można kupić przeróżne rzeczy, owoce,
warzywa, zboża, nabiał a także prosiaki, pisklęta i kaczątka. Takich scen i
obrazów w Polsce już nie ma. Jesteśmy bardzo zadowoleni i wdzięczni Jasiowi
Nalepce za zorganizowanie tej wycieczki i za trud, który był z tym związany. Gdy
minie zmęczenie podróżą pozostaną wspaniałe, niezapomniane wspomnienia.
MUZEUM J. SŁOWACKIEGO w KRZEMIEŃCU !!! |
![]() |
Dorotka Boczarska:
Wraz z dwudziestoma osobami spędziłam fantastyczny tydzień na
Ukrainie, która potrafi urzec swym pięknem. Krzemieniec, Kamieniec Podolski,
Zbaraż i inne odwiedzane miejsca są zachwycające i urokliwe. Jednak na mnie
największe wrażenie zrobił Chocim. Kamienny zamek – forteca, mury z cegłami
układanymi w geometryczne wzory, baszty i wieżyczki, drewniany most, ogromna
studnia z kołowrotem, a nawet miejsce kaźni mogą zauroczyć. Dopełnieniem
jest położenie nad wyjątkowo szerokim (600 m!) i malowniczym Dniestrem.
Widoki jak z bajki, wrażenia trudne do opisania. Czy zobaczę to raz jeszcze?
POCZAJÓW !!! |
![]() |
Robert Szynal:
Kilka uwag na temat wyprawy na Dzikie Pola: Niesłychanie ciepła, rodzinna
atmosfera na noclegach w polskich domach, zwłaszcza w Krzemieńcu. Fatalny stan
dróg, chociaż i tak z roku na rok jest lepiej. Chocim – cudowne, czarowne
miejsce nad przeszerokim Dniestrem. Najpiękniejsze z odwiedzonych miejsc.
Przepiękne położenie starówki i twierdzy Kamienieckiej, oraz Zaleszczyk.
Nadmierny przepych Poczajowa, zwłaszcza w kontraście z zapuszczonym Husiatyniem
i zdewastowaną synagogą. Niezapomniane smaki ukraińskich potraw, głównie „pirożków”
i kwasu chlebowego, oraz miejscowego nabiału z jarmarku. Ogromne chwasty –
czterometrowy barszcz Sosnowskiego i cudne panoramy z grani Czarnohory.
Trzykilometrowa trasa podziemna w Jaskini Kryształowej jedynie przy nikłym
świetle wciąż gasnących świeczek. Jedyny mankament: przeładowanie programu,
wskutek czego traciliśmy czas głównie na dojazd do mniej godnych uwagi miejsc,
kosztem takich klejnotów jak Chocim i Kamieniec. Gdyby nie było tej drobnej
niedoskonałości, nawet ja nie miałbym się, do czego przyczepić.
BERESTECZKO !!! |
![]() |